Wschodnią granicą Polski, 25-27.04.2008 r.

psyche.osx.pl / wyprawy

  Fotki ;-)

Bliski wschód

Przedziwne okoliczności przyrody sprawiły, że przez Lublin i Chełm znalazłam się we Włodawie. Skoro już się tam znalazłam, to czemu by nie wykorzystać wolnej chwili i nie rzucić okiem na okolicę?... ;)

  • Włodawa jest mała - rzeczywiście mała, nie tak, jak Oslo. Można ją przejść na piechotę od krańca do krańca bez problemu. Niegdyś piękne kamienice popadają w ruinę, a jako tako działają tylko niektóre zabytki, takie jak Muzeum Pojezierza Łęczyńsko-Włodawskiego, ulokowane w budynkach dawnej gminy żydowskiej. W niedzielę muzeum zwiedza się bezpłatnie, w inne dni bilet kosztuje 5 zł. Za możliwość fotografowania również trzeba zapłacić 5 zł. Połowę muzeum zajmowały wystawy poświęcone zagładzie Żydów w Sobiborze (ostatni dzień wystawy), reszta - kulturze żydowskiej. Trafiliśmy także na wystawę "Bocian polski" ;) Poza tym we Włodawie jest zegar słoneczny na bloku mieszkalnym... No i kresy, absolutne kresy :)
  • Po przejechaniu dosłownie samą granicą Polski i Białorusi, polnymi drogami jakichś wiosek, dotarciu do rozlewiska, bajora, bagna i błota, doszłam do wniosku, że czas wrócić na asfalt. I tak trafiłam do Jabłecznej... Jabłeczna, której nazwę zapamiętałam wyłącznie dzięki skojarzeniu z jabłecznikiem i szarlotką, składa się głównie z monasteru pod wezwaniem św. Onufrego wraz z Wyższym Prawosławnym Seminarium Duchownym. Trzeba przyznać, że robi wrażenie...;) Akurat trafiłam tam w prawosławną Wielkanoc, więc plątały się po terenie tłumy ludzi, ale było zupełnie sympatycznie.
  • Kolejnym przystankiem był Kodeń wraz z Sanktuarium Maryjnym. Zagnieździli się tam Misjonarze Oblaci, których natychmiast przechrzciłam na obleci ;) Przy Sanktuarium jest porządna, zajmująca kawał terenu kalwaria, na którą składa się nie tylko droga krzyżowa, lecz także kościół, martyrologium, piwnice zamkowe (bo to teren dawnej rezydencji rodu Sapiehów), zbrojownia i ogród. A zaraz obok przepływa Bug, nad którego brzegiem zjadłam drugie śniadanie, gapiąc się bezmyślnie na brzeg białoruski.

Jeszcze przystanek na jedzonko "W zagrodzie" w Kolonii Herbów i powrót do domu przez Białą Podlaską. Z wycieczki przywiozłam jedno istotne spostrzeżenie: trzeba mieć przy sobie gotówkę, bo bankomatów albo nie ma, albo nie działają...;)

Wyszperane w Sieci:

Włodawa w Wikipedii: bardzo skomplikowany link ;-)
Muzeum Pojezierza Łęczyńsko-Włodawskiego: http://muzeumplw.webpark.pl/
Muzeum - inny link: http://www.muzeum.wlodawa.metronet.pl/index_muzeum.htm
Muzeum w Wikipedii: bardzo skomplikowany link ;-)
Jabłeczna - historia monasteru: http://www.orthodox.pl/Monastery/Jableczna.htm/
Kodeń - sanktuarium: http://www.koden.com.pl/
Kodeń w Wikipedii: bardzo skomplikowany link :)


psyche