Twierdza Modlin, 30.08.2008 r.

psyche.osx.pl / wyprawy

  Fotki ;-)

Kolarska Twierdza Modlin

Gorączkowe i awanturnicze rozważanie, gdzie spędzić ostatnią sobotę wakacji, skończyło się rzuconym na taśmę Modlinem wraz z jego Twierdzą. Lojalnie uprzedziłam, że będę mieć kaca, dzięki czemu Wilczy siadł za kierownicą mojego autka i najpierw zaczął marudzić, że nie marudzę. Chciał, to ma, proszę bardzo ;-p
Dotarliśmy do Nowego Dworu Mazowieckiego obwodnicą Jabłonnej, aż się zdziwiłam, nie jechałam tędy od lat, a tu proszę - jaka trasa!... W Nowym Dworze zachciało nam się czegoś. Najpierw pomyślałam o jakimś piciu. Potem o lodach. Na końcu ustabilizowałam się przy gofrach, dzięki czemu zwiedziliśmy miasteczko pod kątem słodyczy i trafiliśmy do cukierni, w której głównym produktem był chleb, ale były też ciastka i gofry... Zeżarliśmy natychmiast :)
Nowy Dwór Mazowiecki sprawiał przygnębiające wrażenie. To tutaj dopływa statek, na który można wsiąść na Wiśle na Podzamczu. Poza "ostrym psem", który na nasz widok odszedł w głąb podwórka ze zniesmaczoną miną i nawet nie próbował zaszczekać, poza wędkarzami moczącymi kije w Narwii i tymi goframi nie spotkało nas nic ciekawego, więc pojechaliśmy dalej, zgodnie z planami.
Dalej była już Twierdza. Zaparkowaliśmy pod jakimś blokiem mieszkalnym (Wilczy bardzo koniecznie chciał wjechać na policyjny parking depozytowy, ale przeciwstawiłam się na tyle, na ile mój kac pozwalał), po czym zbadaliśmy teren i przez podjazd pod pałacykiem, który okazał się być kasynem oficerskim przeparkowaliśmy się na boisko do koszykówki. Stamtąd postanowiliśmy przejść się na piechotę po okolicy.
Dotarliśmy pod Pomnik Obrońców Modlina, zastopowały nas taśmy, za którymi co i rusz przejeżdżał jakiś rowerzysta. Hmmm... ani chybi wyścig jakiś, ale co to dla nas, zwiedzać przyjechaliśmy, zwiedzać będziemy - twardo przeszliśmy pod taśmami i poszliśmy pomacać pomnik. Obeszliśmy go w kółko. Przy dwóch postaciach ludzkich stały dwa działa. Wilczy pochylił się nad działami i stwierdził lakonicznie: "Ruskie...", ja stwierdziłam: "Ależ oni mają płaskie tyłki..." (to o postaciach ;-p nie działach...) i poszliśmy dalej ścieżką, po której śmigały rowery. Oraz jeden quad...
Dotarliśmy do dawnej bramy "Północy" z 1811 r., która jest częścią umocnień obwodu wewnętrznego. Oczywiście znajdowaliśmy się na zewnątrz obwodu, ale przecież powinniśmy znaleźć się wewnątrz... Obok była ścieżka na wał, trochę stroma, ale co to dla nas ;-p Wleźliśmy na górę, trafiliśmy na niczym nie oznakowany szyb w dół, na szczęście obyło się bez ofiar, za to zaczęliśmy baczniej patrzeć pod nogi. Z drugiej strony też była ścieżka, tyle, że w dół, co - jak się okazało - jest większym wyzwaniem. Ale udało się zejść i trafiliśmy prosto w... peleton ;-p Ok. Stanęliśmy grzecznie z boczku i staraliśmy się nie przeszkadzać, za to może coś pstryknąć. W końcu przeluźniło się na tyle, że mogliśmy pójść dalej, poszliśmy zatem obok prochowni z 1899 r., bramy "Kadetów" i bramy "Ks. J. Poniatowskiego" z 1836 r w stronę dawnej działobitni. Oczywiście trasą wyścigu ;-p
Tu nas trochę przystopowało, bo jedynym przejściem dalej był tunel, a tędy właśnie wiodła trasa. Z drugiej strony tunelu docierały do nas zapachy drażniące żołądek, tam jest jedzenie, na pewno!... Innej drogi nie ma, chyba, że będziemy się wspinać na mury, idziemy!... Grzecznie się zapytaliśmy, czy możemy przejść, uzyskaliśmy grzeczne pozwolenie, byle bokiem, jasne, przecież nie chcemy dać się rozjechać, tam jest jedzenie!... I weszliśmy w tunel. Blisko wyjścia nas przystopowało, bo po pierwsze pojawiły się dwa pomieszczonka z krzesełkami na ubitej ziemi, po drugie - znów jechał peleton. Trzeba było przeczekać...:)
Wreszcie udało się przebić na drugą stronę, rzeczywiście było tam jedzenie, kiełbaska z grilla za 4 zł z musztardą i bułeczką, pycha!... I stół z mnóstwem pucharów. I mnóstwo ludzi z rowerami, psami, dziećmi... Piknik. I deszczyk ;-p
Po kiełbasce poszliśmy dalej, obeszliśmy całą dostępną część między budynkami, to tutaj kręcili "C.K. Dezerterów". Przeszliśmy się w stronę działobitni "gen. Dehna", najpierw trafiliśmy na bar "Dezerter", potem na tabliczkę "Muzeum" ze strzałką, kierującą do wnętrza lochów. Weszliśmy. Ciemno. Ubita ziemia. Tunel. Idziemy...
Tunel skończył się rozwidleniem, w lewo ciemności straszne, w prawo - trochę jaśniej i światełka co jakiś czas. Te światełka to z okien, to znaczy z otworów strzelniczych na bardzo zarośnięte fragmenty twierdzy. Poszliśmy przed siebie, co jakiś czas przyświecając sobie lampą błyskową z aparatu czy jakimkolwiek innym światełkiem, marudząc na brak latarki... I doszliśmy do schodków na górę, dość konkretnie oświetlonych. Światłem dziennym...
Wyszliśmy na dziedziniec działobitni. Przed nami - muzeum, dwa działa, z prawej - grill, chłopaki w czarnych skórach, pomieszczenie, które w pierwszej chwili wzięliśmy za coś w rodzaju warsztatu, może zaplecza maratonu rowerowego... tymczasem okazało się, że jest to Club House Steel Roses MC Wołomin - miejscówka klubu motocyklowego...;) No i jak zobaczyłam bar, to wlazłam natychmiast, marząc o kawie. I kawę dostałam ;) Obejrzeliśmy sobie wnętrze, urządzone jak przystało na klub motocyklowy, prócz gadżetów, tablic rejestracyjnych i galerii małych motorków było też zdjęcie trasy górskiej we Włoszech, takich pięknych serpentynek, po których chłopaki jeździli, jak pojechali w odwiedziny do klubu-matki. Bo Steel Roses pochodzi właśnie z Italii ;)
Po kawie poszliśmy dalej, najpierw obejrzeć bloki z widokiem na Wisłę, potem z powrotem przez tunel na dół, do wieży "Tatarskiej", żeby pooglądać sobie Modlin i okolice z góry (bilet - 3 zł). Nie zwiało nas z wieży, chociaż wiatr bardzo się starał. Tuż nad głowami przeleciał nam samolocik, rzuciliśmy okiem na połączenie Narwii i Wisły, na ruiny spichlerza zbożowego, który chyba nigdy nie był wykrzystywany do trzymania zboża, tylko amunicji dla wojska...;) I powędrowaliśmy w stronę autka.
Modlin fajny jest, jak widać. Ciągle też coś się tam dzieje. I jest na tyle blisko Warszawy, że można skoczyć w weekend nawet na pół dnia ;)



Wyszperane w Sieci:

Nowy Dwór Mazowiecki: http://www.nowydwormaz.pl/msi/index.php
Twierdza Modlin: http://www.twierdzamodlin.pl/wycieczki.html
Twierdza Modlin - fortyfikacje: http://www.forty.waw.pl/content/blogcategory/40/70/
Mazovia MTB maratony rowerowe: http://www.mazoviamtb.pl/
Steel Roses MC Wołomin: http://steelrosesmcwolomin.pl/


psyche