Krośniewicko-Ozorkowska Kolej Wąskotorowa, 20.08.2006 r.

psyche.osx.pl / wyprawy

  Fotki psyche

Frytkownicą po krzakach

Tytuł relacji pochodzi od Wilczego i jest wyjątkowo trafny, ale zacznijmy od początku :-)
Bilet PKS Na początku był PKS do Koszalina (16 zł), obsiedliśmy w 6 sztuk dorosłych i jedno dziecko tył i pojechaliśmy do Krośniewic. Tam, wiedzeni mapą, wróciliśmy na trasę i doszliśmy do stacji PKP w Krzewiu (jakieś 2 km). Po drodze Remik oznajmił nam, że nas nienawidzi. Powtórzył to kilka razy, nie wiem, płyta mu się zacięła, czy co?... ;-p I okazało się, że co prawda PKP jest, ale wąskotorówka to niekoniecznie, chociaż owszem, są tory... Napotkany człowiek poinformował nas, że te tory, cokolwiek zarośnięte, są właściwe i kolejka tu się zatrzyma, więc bez paniki. Ok.
Bilet PKS Potem okazało się, że niedaleko od przystanku PKSu w Krośniewicach była stacja wąskotorówki i wcale nie musieliśmy zasuwać tego kawała drogi do Krzewia...;-p
Kolejka podjechała, usadowiliśmy się w otwartym wagoniku, gdzie już siedzieli Śmigacze i ich znajoma plus kolejne dzieci. Bilety (po 7 zł) nabyliśmy u konduktora i zaczęła się jazda :-)
Na początku było łatwo i przyjemnie, chociaż od razu poczuliśmy łaknienie. Pociąg napędzany olejem rzepakowym wydzielał silną woń smażonych frytek :-) Potem jednak zrobiła się walka o przetrwanie: jechaliśmy przez las, zarośla, łąki i pola, które mają to do siebie, że rosną na nich krzaczory. Krzaczory owe rosną przy samych torach, zatem atakują przejeżdżający pociąg z każdej strony dość brutalnie, co odczuliśmy na własnych rękach, włosach, plecach... Oglądanie widoków było przerywane gromkim: "Uwaga!..." i natychmiastowym schyleniem się, żeby nie dostać gałęziami po głowie czy plecach...:-) Co jakiś czas były postoje, czy to ze względu na stację, czy na akcje techniczne (pewno dolewali oleju...), raz nawet zatrzymaliśmy ruch (w postaci trzech samochodów) na dróżce, raz prawie zatrzymaliśmy kombajn... aż wreszcie dojechaliśmy do Łęczycy, gdzie postój był dłuższy, bo okazało się, że ktoś położył asfalt na torach, przykrywając je kompletnie. Ekipa techniczna poszła z kilofami ratować sytuację, panowie poszli do sklepu po małe conieco, Śmigacz z towarzystwem przenieśli się do wagonu zakrytego, żeby niedługo potem zmyć się po angielsku, a my byliśmy pod obserwacją z okolicznych balkonów.
W końcu ruszyliśmy, zaraz za uliczką zahaczyliśmy stopniem do wagonika o płotek (jakoś tak blisko było bardzo) i pojechaliśmy przez łąki dalej. Aż dojechaliśmy do Ozorkowa, gdzie, umordowani już nieźle, opuściliśmy gościnne progi kolejki.
Bilet PKS Bilet PKS Natychmiast potem zaczął padać deszcz. Wiadomo, jak mamy do przejścia 3 km, to pada ;-p Ale na szczęście szybko przeszło, co prawda co jakiś czas odbijało się czkawką, ale dało radę dojść do tramwaju w miarę suchą nogą, tramwaj nadjechał całkiem niedługo, zapakowaliśmy się do środka i chłopcy poszli do motorniczego kupić bilety. Ha, ha, ha!... Skończyło się tak, że motorniczy zatrzymał się przy kiosku, kupił bilety, a potem... sprzedał je chłopakom :-) W ilości ponad 20 sztuk biletów po 90 groszy... Następne 5 minut upłynęło nam na kasowaniu tego stosu makulatury...:-)
A potem to już niemal odpłynęłam, bo jednak dzień był dość męczący... i tak upłynęła nam droga do domu. Zgierza praktycznie nie zauważyłam (a ta mucha to już chyba tam doleciała, co?...)

***
Komentator, bo tak :-)
Skomentuj | Pokaż komentarze



Wyszperane w Sieci:

Stowarzyszenie Krośniewicko-Ozorkowskiej Kolei Wąskotorowej: http://www.skokw.info/portal.php


psyche